• Wpisów:22
  • Średnio co: 106 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 09:31
  • Licznik odwiedzin:2 146 / 2450 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Chciała mnie pobić. Ta zdzira. Myślała, że chcę jej odbić , jak to ujęła- "kochanego facecika".
Zemdliło mnie, bo mnie "kochane faceciki" nie interesują. Od pewnego czasu mam awersję i kiszę się we własnym sosie, ale jak ona mogła pomyśleć, że chcę odbić jej Antosia, który co prawda jest bardzo miłym, sympatycznym i inteligentnym człowiekiem, ale wygląda jak .. goryl. Nie myślcie sobie teraz, że jego umniejszam kosztem siebie, bo
pewnie sama jestem piękna jak noc bez księżyca i leczę kompleksy. Niektóre osoby mają chyba zaburzenia percepcji rzeczywistości. Co prawda każdy ma jakiś tam swój gust, ale bez przesady. Może to pisanie jest kompletnie niewartościowe, ale mierzi mnie brak trzeźwego spojrzenia na realia dzisiejszego świata.
I jeszcze to rzucanie się z pięściami. A on mi tylko ścierał plamę ze spodni na udzie, bo wylał kawę.....
 

 
Teraz tu. W pokoiku, z dala od zmartwień, z porzeczkowym reddsem, moją ulubioną książką i Jill Scott w tle. Lubię tę beztroskę, której mogę się oddać od czasu do czasu. Zamknąć się w mojej samotni i nie wychodzić z niej. Nie stykać się ze złem tego świata.
Mmm.
 

 
Dostałam cygaro. Oryginalne, kubańskie. Dał mi je Pietrek- brat ojca. Przyjechał z Włoch. Dowiedział się, gdzie studiuję i mnie znalazł. W dzieciństwie dogadywaliśmy się jak dwa łyse konie. On zaczynał zdanie, ja kończyłam. I po długim czasie okazało się, że nic się nie zmieniło. Oznajmił, że wraca do Polski. Na stałe. I nawet zamieszka w moim mieście, razem ze swoją żoną. Może i lepiej. W końcu będę tak naprawdę miała z kim porozmawiać. Samotność da się znieść, ale ileż można.
Może i mam znajomych, ale i w grupie można być samotnym. Nie odnajdywać się, kiedy jest się outsiderem wiecznie poszukującym siebie.
Aah, zmieniłam też mieszkanie. Nie mogłam się dogadać z K. Ja potrzebuję czasu na całkowite usamodzielnienie się i skończenie studiów. On potrzebuje żony. Niech się wypcha. Teraz mieszkam ze studentką historii sztuki. Wiele plusów, bo dużo super albumów, książek, a i czasem wystawy, na które również chodzę, bo zamiłowanie do piękna nie jest mi obce, ale z praktycyzmu wybrałam kierunek bardziej ścisły, żeby prędzej dostać pracę, chociaż teraz to i po polibudzie biedują...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Można było się tego spodziewać. Fałszywy alarm. Wybrałam się do lekarza i nie potwierdził mojej ciąży. Były to objawy bardzo zbliżone, tzw. ciąża urojona. Tak, dziecko powinno być uważane za szczęście, radość,świętość, ale te pogardliwe spojrzenia, komentarze ludzi, którzy dowiedzieli się o "fakcie" przez tzw. pocztę pantoflową.
Ale- jebać to, co mówią inni.
Skibaraba, fara cira fara tongaaaa...
 

 
Szlafrok, kapcie, przetłuszczone włosy. Taka jestem od trzech tygodni, kiedy to dowiedziałam się, że jestem.... w ciąży. Niby powód do radości, oglądam te blogi, gdzie kobietki podniecają się, codziennie wrzucają zdjęcia swojego brzucha pełnego rozstępów jakby to było jakimś dziełem sztuki. A tłumy walą jak na jakąś komedię do kina i wypisują komentarze: słodko, cudownie.
O fuu, co w tym cudownego? Mdłości? Rosnący apetyt? Nie każdy ma powołanie rodzicielskie- na pewno nie ja, tym bardziej, że zostałam upita alkoholem przez mojego "kochanka". Dziecko nieplanowane, zawalone studia, bo nie wiem co będzie?
Na razie nic, ale umyję ten głupi łeb i pójdę jutro na uczelnię. Nie rzucę nauki dla tego durnia, który zrobił mi dziecko.
  • awatar Moderna: Coś jeszcze?
  • awatar babaZnosa: Nie dość że puszczalska to jeszcze głupia ;)
  • awatar Moderna: @babaZnosa: Wielmożnie chędoga osobo, jeśli jesteś etykiem, to załóż sobie stronę internetową i tam wypisuj swoje szlachetne zdanie o degrengoladzie społeczeństwa XXI wieku. Gdybym miała przejmować się ludzkim pierdoleniem, tysiące moich cudownych włosów by powypadało. Jeśli żyjesz własnym ID i na nic ponadto cię nie stać to kongratulejszyn.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Na szczęście obyło się bez żadnych problemów. Siedzi sobie w pokoju gdzieś obok, a ja dogorywam, gdyż wszystko mnie drażni. Słońce- źle, wiatr- źle. Mam humory niczym niespełniony artysta, chociaż artystą mnie nazwać byłoby dalece niestosowne, bo nie zasługuję na to miano. Krzysztof- odezwał się nawet, ale jakoś przeszła mi fascynacja. Zresztą, mnie trudno odgadnąć. Stwierdziłam, że nie warto zawracać sobie głowę facetami, bo i tak tylko się na tym traci, np. czas. Głupie, ale prawdziwe.
 

 
Dziwnie się czuję. Byłam nawet w szpitalu, bo zemdlałam. Chyba z wycieńczenia. Miałam trochę problemów finansowych, musiałam nadgonić z pracą, ogarnąć materiały z zajęć, kupić potrzebne podręczniki i jeszcze tyle zachodu z psami Krzysztofa, bo on wyjechał na 2 tygodnie, a jego york zachorował. I co? Dzisiaj się dowiedziałam, że o 19stej przyjeżdża jego brat Adam zwany Miazgą. Tyle facetów to dla mnie za dużo. Wiem na pewno, że nic nie wypiję (z alkoholu).
 

 
Po ostatnich wydarzeniach dziwnie mi. Głupio. Poszłam do łóżka z mężczyzną, którego krótko znam. Towarzyszą mi zaciekłe wyrzuty sumienia, które nie pozwalają zasnąć. Najgorsze jednak jest to, że Krzysztof jest dla mnie miły, przynosi herbatkę i jakieś słodyczki do pokoju. Co gorsza, ogolił się, zmienił fryzurę, zauważyłam, że inaczej się ubiera. Zakochał się? A może jestem tylko czymś, co odmieniło jego (chyba) nudne życie? Zawsze czułam się nie jak człowiek, tylko jakiś podmiot/przedmiot i to nadal we mnie tkwi, bo boje się ludzi, boję się własnego cienia. Radosna twarz i uczynność Krzysztofa tylko przeszkadza w osiągnięciu błogiego spokoju i stanu odcięcia od rzeczywistości. Jego uśmiech to właśnie marna rzeczywistość. Pomóżcie.
 

 
Wprowadziłam się wczoraj. Dlatego nie pisałam. Właściciel zadzwonił około godziny piętnastej z wiadomością, żebym się pakowała, bo o siedemnastej trzydzieści przyjedzie po mnie transport. Punktualnie o umówionej godzinie przyjechał tragarz, pomógł mi znieść rzeczy i zawiózł ze wszystkimi tobołami do "mojego" nowego mieszkania.
Rozpakowanie zajęło mi ponad cztery godziny. Zmęczona chciałam iść spać, nawet w ubraniach, brudna- wszystko jedno. Kładę się na łóżku, a tu Krzysztof (właściciel) z winem. Po co? Na co? Nie wiem, ale wypiłam. Jedną lampkę, drugą, trzecią...dziesiątą.. I film urwany. Tylko rano- przepraszam, wczesnym popołudniem (godzina jedenasta) otworzyłam oczy i stwierdziłam, że nie zdążę na wykłady, ale najgorsze było to, że byłam całkowicie bez odzienia, a na mojej ... (nie powiem czym) leżała ręka Krzysztofa, który również nie miał na sobie odzienia. Gdy próbowałam wstać, zobaczyłam jego otwarte, ciemne oczka i usłyszałam, że teraz to już zostanę na stałe w jego mieszkaniu...

Wszystko tak się potoczyło, że nie wiem, co mam o sobie myśleć. Ja, która tylko zaledwie kilka razy dała się dotknąć mężczyźnie. Ja, która z płcią brzydszą nie miałam styczności od ponad roku.

Nie poznaję siebie.
 

 
Poniżej przedstawiam definicję nurtu, który ostatnio zaczęłam lubić (encyklopedia Wiem).

psychodeliczny (psycho- + gr. délos ‘jasny, widoczny’ zamiast psychedeliczny wg ang. psychedelic) 1. charakteryzujący się głębokim spokojem, wzmożonym odczuwaniem przez zmysły bodźców przyjemnych, egzaltacją nimi, występowaniem halucynacji i natchnienia twórczego. 2. farm. narkotyk p. – narkotyk powodujący wystąpienie podobnych reakcji; psychodelik. 2. muzyka p. – odmiana muzyki rockowej powstała w USA w latach sześćdziesiątych XX w., wraz z modą na zażywanie narkotyków, propagująca hasła wolności jednostki, sprzeciwu wobec systemu itp.
 

 
Ostatnio zainspirowała mnie książka Gretkowskiej- "Trans". Nie jest to rynkowa nowość- pewnie większość z Was wie o tej książce albo ją przeczytało. Autorka wyróżnia się (nie wiem jak to ująć) bezpruderyjnym? bezpretensjonalnym? Może powiem prościej- bez zahamowań, używając różnych, często niecenzuralnych słów. Jednak u niej to nie razi, bo jest prawdziwe. Bez zakłamania, słodzenia, wielostronicowych opisów, tylko życie. Samo życie, z którymi my na co dzień staczamy walkę. Walkę o nowy dzień.
  • awatar Moderna: Popełniłam mały błąd- pisząc bezpruderyjny, bezpretensjonalny, bez zahamowań- chodziło mi o styl pisania- nie dopisałam tego w poście.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem zmęczona, już nieraz chciałam wysiąść z tego ciągle jadącego pociągu zwanego życiem. Ciągle pod górkę, brak prawdziwych przyjaciół. Pewnie, że inni mają gorzej, ale czasem trzeba się umartwiać nad własną dolą, bo taka jest mentalność statystycznego Polaka. Moja damska próżność każe wydawać mi pieniądze na dość drogie (jak na kieszeń biednego studenta) buty, bluzki a potem cierpieć biedę i zajadać się suchym chlebem popijanym wodą niegazowaną z biedronki za sześćdziesiąt parę groszy. Oglądam niektóre blogi o modzie, również pingerowskie i widzę taką lekkość w wydawaniu pieniędzy, brak wiedzy o wartości pieniądza (u niektórych oczywiście). Tak, bo najlepiej wydaje się pieniądze starych i jeszcze chwalenie się, jaki to mam sprzęt za dziesięć tysięcy złotych, gdy inni muszą harować po zajęciach, żeby móc opłacić mieszkanie i zjeść coś lepszego niż chleb plus woda niegazowana, nie mówiąc o innych potrzebach. Oczywiście sama lubię modę, ale nie na tyle, żeby uczynić z tego mojego bożka. Moda fajna rzecz, ale myślę, że warto postawić na rozum
 

 
Po wykładziku poszłam na kawę. Nie wiedziałam, że jest coś takiego jak romantik latte. Jest to zwykła latte, ale tak przystrojona, że wygląda, jakby to była kawa innego rodzaju- taka na randkę. Zgadnijcie, o kim pomyślałam pijąc tę kawę? O moim nowym wybranku, którym się zauroczyłam, ale oczywiście on nie będzie o tym wiedział. Właściciel. będę wynajmowała u niego pokój, więc jest duża szansa, że bardziej się poznamy. Dlaczego on? Bo jest taki inny. Taki outsider- miłośnik zwierząt i motorów.
 

 
No no, wystarczyło tylko iść na siłownię, a splot wydarzeń był bardzo ciekawy. Spotkałam Rafała- tego strasznego człowieka, który kiedyś strasznie uprzykrzył mi życie. Przy ludziach starał się zachowywać cicho, jednak ciągle czułam na sobie jego spojrzenia, których serdecznie nie znoszę.
Po wyjściu zaczął mnie zaczepiać. Wulgarnie, brutalnie i ciągnął mnie w stronę jakiegoś zaułka, bo jak twierdził, jestem mu winna 50 zł. Chciałam krzyknąć, ale dostałam "z liścia". I nagle niw wiedzieć skąd pojawil się właściciel mieszkania, w którym mam wkrótce zamieszkać i powiedział: "jeśli nie odpierdolisz się od mojej dziewczyny, dostaniesz po mordzie"- proste, ordynarne zdanie niegodne bohatera, jednak wywarło na mnie wielkie wrażenie, ponieważ nie spodziewałam się ratunku, szczególnie od prawie obcego człowieka. W ramach podziękowania zaprosiłam go na orzechowe latte i stwierdziłam, że Właściciel to niezłe ciacho, a do tego bardzo miły mężczyzna
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Byłam i mam nowy pokój. Właściciel to brunet z długimi włosami. Wiek około 35 lat. Umówiliśmy się, że nawet zapłacę mniej, a w zamian będę od czasu do czasu wychodzić z jego dwoma psami (maltańczykiem i yorkiem) na spacer. Mieszkanie niezłe, ale pan Krzysztof, bo tak ma na imię, wygląda, jakby w ogóle nie zależało mu na wyglądzie. Co prawda dodaje mu to uroku, ale mimo wszystko, wolę, jak człowiek jest zadbany. Mogę się wprowadzić w następnym tygodniu. Mam już przygotowany pokój i miejsce w łazience na kosmetyki i inne duperele.
Wracając do dotychczasowego lokum spotkałam mojego byłego z jakąś dziewczyną. Patrząc na nich stwierdziłam, że jestem wielką szczęściarą, bo udało mi się wydostać z tego toksycznego związku. Dziewczynom w podobnej sytuacji również tego życzę
 

 
Użerałam się nad nauką, gdy zadzwonił właściciel mieszkania z wieścią, że do końca października ja, oraz współlokatorzy musimy wyprowadzić się z mieszkania, gdyż jego rodzina z New Jersey chce tu na stałe wrócić. Nie ucieszyłam się, bo w tym okresie trudno jest znaleźć coś blisko kolei i w rozsądnej cenie. Z ciekawości weszłam w strefę ogłoszeń i moją uwagę przykuło jedno, gdzie jest do wynajęcia spory pokój (16 m) za 500 zł (mieszkałabym w nim sama), oczywiście bez dodatkowych opłat i z internetem, niedaleko centrum. Tanio, a nawet bardzo tanio. Los sprawił,że udało mi się dodzwonić do właściciela i umówić na jutro o godzinie 17. Byłoby dobrze, gdyby się udało. Chcę w końcu mieć sama pokój.
Trochę się boję, bo to jednak facet, ale.. pożyjemy, zobaczymy.
  • awatar Zagubiona7: Samemu najlepiej:) Ile ja bym dała by teraz mieszkać sama, być sama i wgl SAMA! 0 rozliczeń gdzie byłaś po co z kim, wracasz o której chcesz i nikomu się nie tłumaczysz. Jak wynajmowałam stancję też sama to był najlepszy okres w moim życiu! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczoraj wieczorem byłam na niedużej imprezce mojej grupy ze studiów. Przyszła też jakaś nowa- Pamela, odstrojona tak, że dziewczyny z naszego grona musiałyby razem zbierać pieniądze przez rok, żeby uzbierać chociaż na torebkę. To jednak nie sedno. Siedzimy sobie przy stoliku, a ona, że nie może zrozumieć, dlaczego ludzie kupują na bazarach, bo przyzwoici ludzie noszą tylko rzeczy od projektantów i to z kolejki ( w sensie, że trzeba zapisać się u projektanta, żeby kupić jakiś jego produkt, gdyż nie jest sprzedawany masowo), bo takimi np. bluzeczkami z bazaru to ona może sobie dupę podetrzeć. Wszyscy tylko patrzyliśmy z niedowierzaniem, że tacy ludzie się zdarzają, ale stwierdziliśmy jednomyślnie, że takiej głupoty to nawet ubrania za 50 tysięcy nie podreperują, więc drogą koleżankę nazwaliśmy Luji Włitą i postanowiliśmy trzymać się od niej z daleka

A co poza tym? Siedzę sobie w pracy i odpisuję na maile, które przydzielił mi szef, piję kawę z ekspresu i tylko czekam, aż wrócę do mojego pokoju, wygodnego łóżka i kawy z małego ekspresu, na który zbierałam pół roku

Pozdrawiam, G.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Gruba kobieta to nie kobieta"- dokładnie to usłyszałam od współpracownika. Nigdy nie komentowałam jego wypowiedzi, bo do durnia i tak nic nie dotrze, ale zatrważa mnie to, że kobiety nadal stoją bardzo nisko w hierarchii. Może dlatego, że w ich życiu przeważa zainteresowanie modą, a nie dobrami intelektualnymi? Gdyby czas przeznaczony na przebieranki lub bezsensowne ploty poświęcić na dobrą książkę lub gazetę naukową? Przynajmniej można się czegoś dowiedzieć, poszerzyć horyzonty myślowe i nie rozwodzić się nad tym, że "chłopak mnie nie chciał" lub "jestem za gruba", "za brzydka". Obiektywnie nie można ocenić wyglądu i samo przejmowanie się nic nie pomoże. zresztą, jeśli nawet kobieta chce się zmienić, to niech zmienia się dla SIEBIE a nie dla faceta. Wystarczy zadbać o siebie, a jeśli dziewczyna czuje się dobrze w swojej skórze, to po cholerę się odchudza, farbuje włosy, czy na siłę zmienia styl? Bądźcie sobą, to do Was należy wybór, jakie chcecie być, jak chcecie wyglądać. A uwagi facetów? Czy oni są idealni, żeby tak krytycznie się wypowiadać na temat np. pulchnych niewiast? Nie.
I w razie zawodu miłosnego lepiej znaleźć sobie ciekawe zajęcie, aby zagłuszyć i w końcu zniwelować problem, a nie obniżać swoją samoocenę. Nie warto, Laski
  • awatar Moderna: @gość: I bardzo dobrze, tak 3maj :P
  • awatar Gość: Jeszcze zaden facet mnie nie zranil, wie gdzie jego miejsce a jak sprobuje podskoczyc to zle skonczy, najwiekszy cham byl przy mnie placzaca ciota, takze nie mam wyzej wymienionych problemow, lubie szmaty, ale jeszcze bardziej ksiazke, czytam pozycje z najwyszeych polek, wszyscy ci inteligencji zwykle nie maja pojecia o nich, a tacy wielcy sa, a jak zagadam to wychodzi jakie puste dno, z tytulem ale puste, smiechu warci w wiekszosci ci ludzie
  • awatar Zagubiona7: Noo.. Np załóżcie sobie bloga;) To dużo ciekawsze niż śmiganie po butikach;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
To było pierwsze moje "bliższe spotkanie z męską płcią" od ponad roku. Tak się złożyło, bo brak czasu uniemożliwił mi jakiekolwiek planowanie rozrywki, a co dopiero korzystanie z niej. Wybór padł na dość przystojnego ekonomistę, który był kierownikiem jakiegoś działu w jakiejś firmie. Urocza restauracja, staranne ubranie oraz niebanalny image mojego "wybranka" wywarły na mnie ogromne wrażenie. Zdziwiłam się, że Marek, deklarujący się jako ścisłowiec, bardzo dobrze operował róznymi środkami artystycznymi i stylistycznymi. Ujęło mnie to oczywiście i radowałam się, że na mojej drodze życia stanął ideał- wszechstronny człowiek z romantyczną duszą. Po niedobrej kolacji ( randkowicz wybrał na kolację jakieś ślimaki, po których myślałam, że zwymiotuję) zaprosił mnie na kawę- do swojego mieszkania. Ja- niezorientowana, co mnie może tam czekać- z oczyma odzwierciedlającymi zadowolenie pieska z tego, że dostał w nagrdę kość, cieszyłam się jak głupi do sera i bez wahania zgodziłam się na odwiedziny. Mieszkanie pedantyczne- co u samotnych mężczyzn jest chyba rzadkością. Piłam sobie tę kawę a on mnie za kolana. Spojrzałam na niego wzrokiem mordercy i powiedziałam, że nie życzę sobie takich gestów (ironia) z jego strony, bo to mnie mierzi. Pytam dlaczego to zrobił? A on na to, że wszystkie kobiety są łatwe i znalazł sobie kolejną. Dlatego wyszłam i stwierdziłam, że mam go w dupie.
  • awatar Zagubiona7: No niestety teraz tai urok że coraz wiecej dziewczyn "daje się" za drinka, wejściówkę na balety itp mimo że sama nie jestem fer bo zdradzam (co prawda ja to jestem inny przypadek bo z głupiej miłości) ale z mojej strony 0 szacunku dla takich dziewczyn mam i do takich frajerów (jak twój przypadek) Dobrze zrobiłaś!! ;)
  • awatar Nieznośna ciężkość łydek: Nie wiem gdzie wczesniej szukal tych kobiet, najpewniej na autostradzie lub odpowiednich klubach ;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›